niedziela, 23 lutego 2014

Pierwszy post!


"Zupa z tytki", czyli popularne dania gotowe rozciągają swoje macki od zupełnie takich prostych jak gorące kubki, przez wymagających nieco więcej wysiłku proszkowanych miksów do ciast czy całkiem gotowych dań które wystarczy wrzucić do piekarnika lub jeszcze łatwiej - do mikrofalówki.Jako osoba, która niestety lubi takie wynalazki nie ukrywam, że niestety dość często po nie sięgam. I pomimo tego, ze bloga założyłam trochę czasu temu, dopiero teraz zaczęłam myśleć o publikowaniu "na poważnie".

Dzisiaj do garści nudnych informacji dorzucam również zdjęcie mojego małego pulpitu kuchennego podczas tworzenie sernika, na bazie gotowego twarogu Dr. Oetkera.


I powiem tak - sernik wyszedł - wg mnie - niski. Robiąc następny sernik, według wiekowego przepisu ojej znajomej ze świeżo przetartym serem otrzymałam o wiele lepszy rezultat "puszystego" sernika. Gotowa masa nie jest złą alternatywą, ale ja od tego czasu na pewno bardziej się skłaniam do świeżego, domowo rozdrobnionego sera.


Mam nadzieję, że zapał ten mi nie ucieknie i będę regularnie publikować posty o "niezdrowym żarciu" ;)